Ten beton wiele widział… czyli DigBmx „Hallowed Ground” i podobne

Miejscówka- wyrażenie które każdy adept bmxa pozna zapewne już na poczatku swej przygody. Miejsce często nieprzeznaczone w żaden sposób do jazdy na rowerze. Przez przechodniów nie wyróżniane nawet splunięciem, ale dla nas- wizja zabawy i kolejny trick w głowie.

Będzie krotko ,ale temat aż sie prosi o coś dłuższego. Każdy ma swoje ulubione miejscówki, może takie które nie zasługują na „feature” w hallowed grounds ,ale ważne dla nas z jakiegoś powodu.

No właśnie- ktoś w końcu wyczaił ,ze skoro niektóre miejsca są co do milimetra przenoszone do gier, lub są wyraźnie obecne w wielu filmach, to coś musi w tym być. Mnie osobiście sie to podoba, bo dobrze wiecie jak lubie takie wspominki i nostalgie. Seria Hallowed Ground na razie ma dwa epizody, ale za to jakie. El Toro to zdecydowany lider wśród „killerskich miejscówek które każdy chce zaliczyć,a nawet jak nie zaliczy, to klepe o beton zobaczą miliony ludzi i bedzie fame”. Fajna sprawa ,ale wymaga ogromnej roboty „przygotowawczej”: dokładna historia, daty, stare ujęcia. Powtarzam sie ,ale za taką robote chylę czoła.

Samo Hallowed Ground nie zasługiwało na osobny wpis ,ale w następstwie niewątpliwego zaostrzenia apetytu natknąłem sie na skejtowy odpowiednik od JENKEM, a konkretnie odcinek o Black Hubba. Niby zwykły marmurowy murek, ale streetowcy znający co do sekundy filmy Animala rozpoznają go w mig.

 

Powiecie „czemu każe nam oglądać skejtowe filmy?”
Duma na chwilę do kieszeni. Z filmu(ów) dowiadujemy sie wielu fajnych ciekawostek, o których ,mieszkając po „drugiej stronie świata” nie mamy nawet pojęcia. Np że black hubba znajduje sie „po drodze” na Brooklyn Banks, dlatego jest jest tak popularna mimo, że jest dosyć gówniana pod względem „użytkowości”. Wspominają też, że jest to jedna z nielicznych miejscówek gdzie nie jest sie natychmiastowo zakuwany w kajdanki przez policje. Są przygody z grindblockerami i pozbywanie sie ich. Dowiedziałem sie też „przy okazji” (chyba w innym filmiku), że na kultowym, zajebistym, przebajeranckim, przecudownym Brooklyn Banks… śmierdzi szczochami jak… POD MOSTEM HEHE 😉

To nasunęło mi pytanie- czy jest więcej riderów których ciekawi ten poboczny aspekt bmxa? Czy są „eksperci od miejscówek?”. „History Men” słynnych rurek i schodów, którzy wiedzą kto gdzie i kiedy połamał noge lub skleił barspina?
Czy raczej więcej jest ludzi z podejściem biernym: jak wjedzie buldożer to machają ręką i rzekną „jak nie ta to następna sie znajdzie” ?

a już całkiem wracając do kraju, gdy kupowaliście BH z dodanym filmem GOP One, ja w ramach „co wniosłeś od siebie- napisz coś!” Chciałem zrobić mape śląskich miejscówek (ale zawierającej też skateparki). Dość szybko zamroziłem projekt, bo jednak Gopy odjechały w strone Teamu Bmxowego niż stowarzyszenia, które musi sie co rok bronić, że robi jakieś „cele statutowe” którym miałby być taki projekt. Dziś już raczej nie ma szans że kiedykolwiek to skończe. Tym bardziej że świat kręcił sie dalej gdy ja dreptałem w miejscu. Może po części zniechęciła mnie też wtedy strata sporego kawałka historii polskiego bmxa, bo ktoś nie opłacił domeny.

obraziłem sie trochę na internetowy format takich wielkich przedsięwzięć, które mogą zniknąć za pstryknięciem palców i widział bym to chyba już tylko w formie papierowej. Ba, nawet widze oczami wyobraźni układu strony takiego artykułu.

A dlaczego o tym w ogóle pisze? Pewnie sami wielokrotnie na wyjazdach myślicie sobie „woow że czegoś takiego nie ma u nas!”. No wlaśnie- nawet jakaś zabita dechami Wola Dzbądzka, może mieć za krzakami rail, na który chętnie przyjechał by team napalonych prosów z Ameryki.

Na Na Hui i wszystko jasne.

A jak nie z Ameryki, to na pewno ktoś z innego miasta ma w głowie konkretną akcję, ale nie ma u siebie „na czym” jej skleić. Sam mam 2min od domu mam taką lochę, która za każdym razem sie ze mnie naśmiewa, że już nigdy jej nie zgrinduję…

Poręcz, (l.32) „dobra z niej rura,ale nikt nie chce jej zaliczyć”

W sumie czy to właśnie nie potrzeba zaliczania nowych miejscówek ciągnie nas na te słynne Podróże Bmxowe? Więc może nie tak „oficjalnie” ,ale w głębi serca miejscówki nas jednak obchodzą?

I miała być krótka forma i co? Ale temat jest ciekawy, jeszcze kiedyś sie z nim złapie za bary.
-Matiz

p.s tak apropo wstępu-czujecie że uroniłem łezkę za gównianymi murkami pod spodkiem? nie nadawały sie prawie do niczego (konkretniejszego), zrobione z zalanych betonem otoczaków, ale dla początkujących jako wybitka były niezłe- już miałem wizje jak sklejam tam pierwsze w życiu 180.

….No i zburzyli je zanim czegokolwiek sie nauczyłem. That Hurts! 😛

No Replies to "Ten beton wiele widział... czyli DigBmx "Hallowed Ground" i podobne"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.