Recenzja – Hamulec KHE U-Brake Rear

Witajcie!

Dzisiejsze danie dnia – hamulec od KHE! Nie będę się rozpisywał nad nazwą, jest to po prostu hamulec typu U-Brake, czyli taki jaki jest  spotykany w bmxach do freestylu ( czyli bez racingu, gdzie stosowane są też V-Brake ).

Opakowanie – a raczej jego brak. KHE obecnie celuje w produkty przystępne cenowo, więc opakowania są skromne. Bo po co wydawać pieniądze na co, co i tak od razu wywalimy do kosza? Jest to zwykła folia. Bez etykiety. Każde ramie pakowane osobno plus osobny woreczek z drobnicą.

Budowa – i tutaj mamy małą rewelację. Gdyż hamulec nie posiada upierdliwych do regulacji sprężynek umieszczonych w jednej osi z pivotami. Sprężyną jest tutaj tak zwany „spronghanger” opatentowany przez FlyBikes, czyli łącznik szczęk i linki hamulca. To rozwiązanie ma kilka plusów i dwa minusy. Z plusów to na pewno łatwość regulacji – a raczej jej brak, niska waga oraz bardzo niski profil hamulca ułatwiający jego montaż na rurkach CS ramy. Jeśli chodzi o minusy – przy ramach z krótkim tyłem i ostatnią przelotką umieszczoną blisko ST springhanger jest zwyczajnie zbyt długi. Lecz wujek Adam ma na to rozwiązanie – odpowiednio ukształtowana szprycha z roweru szosowego i voila! Mamy krótszy springhanger! Drugi minus – w tym hamulcu nie da się zastosować london moda, bo co by wtedy pełniło funkcję sprężyny? Jednak wystarczy jedna mała modyfikacja widoczna na zdjęciu na samym dole i już jest rozwiązanie! Jeśli by się ktoś pytał – sprynghanger dostarczany przez KHE jest w wersji v2, czyli już nie pęka tak jak miało to miejsce w pierwszej wersji hamulca FlyBikes. Warto również dodać, że hamulec bez problemu przyjmuje opony do 2,4″ szerokości. Producent dodaje również dodatkowe „śrubo-pivoty” które możemy zastosować jeśli nasza rama ma gwinty na pivoty w rozmiarze m5. Dzięki temu możemy mieć jeszcze niższy hamulec! Klocki dołączone do hamulca są wykonane z czarnej, klasycznej mieszanki  pozwalającej na modulację hamowania.

Montaż – ło panie, to jest springhanger, to będzie krótki punkt. Przykręcacie jedną szczękę, drugą szczękę, regulujecie klocki, wpinacie wieszak. Tyle. Naprawdę kocham to rozwiązanie za jego prostotę.

Działanie – porównując ten hamulec do konstrukcji Salta, Tektro, Diatecha czy czego ja tam jeszcze nie miałem muszę pochwalić jedno – bardzo małą siłę potrzebną do „uruchomienia” hamulca, oraz bardzo sprawne „odciąganie” linki przez hamulec. Naprawdę duży plus. Sztywność cechuje się na klasycznym poziomie, w tym względzie purystom będzie wiecznie mało. Natomiast jeśli chodzi o klocki – sprawdzą się jeśli ktoś chce mieć modulację w hamulcu, natomiast jeśli dla kogoś liczy się 0-1 działanie hamulca niech od razu je wyrzuci do kosza i dokupi jakieś z bezbarwnej mieszanki gumy.

Całokształt, cena, dostępność – Ogólnie hamulec jest jak najbardziej w porządku, jeśli poszukujemy prostego w montażu, dobrze wykonanego, bezobsługowego hamulca, aczkolwiek jak bym go polecił tylko dla użytkowników jednej linki hamulca. W przypadku rotoru chyba zawsze będę zwolennikiem london modu a co za tym idzie – springhanger odpada. Ja swoją sztukę mam bezpośrednio od KHE, kosztuje 19,95 Euro za wersję czarną, bądź 39,95 Euro za wersje oilslick. Licząc Euro w cenie 4,5 to cena 90PLN za czarną wersję wydaje mi się jak najbardziej odpowiednia. Natomiast 180PLN za oilslick? Zbyt dużej konkurencji jeśli chodzi o kolor to nie ma.

Na koniec chciałem podziękować firmie KHE Bikes za udostępnienie hamulca do testów.

No Replies to "Recenzja - Hamulec KHE U-Brake Rear"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.