Piasta Schrödingera czyli jednocześnie dobry i zły patent KHE (2016)

Kot Schrödingera- legendarny już eksperyment myślowy z dziedziny mechaniki kwantowej, w którym (upraszczając) kot zamknięty w pudełku może być jednocześnie żywy i martwy. Znajduje się w tzw. „Superpozycji“ tzn. jest w każdym z możliwych stanów… dopóki nie otworzymy pudełka i nie przekonamy się jak naprawdę jest…
Jak ten naukowy bełkot ma się zatem do tytułu?

Po latach obserwacji rynku można dojść do wniosku ,że tzw. patent KHE mimo swoich niezaprzeczalnych wad jest najlepszym dostępnym rozwiązaniem…. czy to nie dość dziwna sytuacja?

Tak wygląda mechanizm piasty KHE bez korpusu

Czym jest Freecoaster (będę używał skrótu FC)- to specyficznej konstrukcji piasta tylna którą spotkacie tylko w bmxie. Jest to urządzenie umożliwiająca jazdę do tyłu bez kręcenia korbą. Zapotrzebowanie pojawiło się wraz z rozwojem szeroko pojętego freestyle-u, ale przez lata FC były domeną flatlandowców. „Współczesne“ wykorzystanie FC, czyli jazda bardziej streetowa przypada na „ciemne wieki“ bmx czyli lata 90, chociażby Luc-E Englebert czy Rick Moliterno. Otóż FC od zawsze miały problem z trwałością i wytrzymałością, mógł być to też jeden z czynników dlaczego ten „gatunek“ riderów nie był wtedy zbyt liczny. Oczywiście były konstrukcje warte wspomnienia, np kultowy Nankai Bamboo czy Odyssey Reloader, ale skupimy się na innym okresie

i pomyśleć że 13 lat później egzotyka stanie sie standardem…

Jest rok 2006, niemiecka firemka specjalizująca się w częściach do flatlandu wypuszcza piastę FC o nazwie Geisha. Wszystkie łożyska maszynowe, złoty korpus, system eas itd, chwytliwa nazwa od razu przyciąga uwage. Ale nie uprzedzajmy faktów. Pozostałe piasty miały równie kontrowersyjne nazwy- Lolita czy die Hure. Tak czy owak- wejście z buta. To były szalone czasy dla KHE. Śledzenie poczynań tej firmy w latach 2006-2010/12 to było wspaniałe doświadczenie. Dosłownie jak ten koleś:

 


Były tylko dwie opcje w przypadku KHE- spektakularny sukces albo dotkliwa porażka. KHE słynęło z nowatorskich, często ciekawych ,ale generalnie słabo przetestowanych przed wypuszczeniem rozwiązań. Wspominając chociażby wpadki z supportem ślizgowym Affix, lub kierownicą Anchor. Ale trzeba wyraźnie zaznaczyć ,że firma mimo wielu konstrukcyjnych wtop była jednym z najbardziej postępowych producentów tego czasu- chociażby pierwszy z brzegu przykład opony MAC folding, która wyznaczyła dolną granice wagi opon i była wielkim sukcesem także u nas.
Wspomniana Geisha była wyposażona w system EAS czyli 3 częściową oś. składała się z tzw axle studów i osi właściwej. Rozwiązanie miało zmniejszać masę i dawać szerokie pole do kustomizacji- tzn axle stud pod oś 10 lub 14mm, różne ilości ząbków drivera jak i możliwość żonglowania materiałami- stal, alu lub tytan. Jako ciekawostkę dodam ,że występował też wariant ze stalowo-aluminiowym sprzęgłem! do tego pozostałe podzespoły full tytan… jak to niektórzy mawiają- biżuteria dla rowerów…


Khe zrobiło wtedy małą rewolucje, przynajmniej ja to tak widzę. Riderów FC w dalszym ciągu nie było zbyt wielu, Gały wychodziły nam wtedy do editów Iana Schwarza czy Karla Poyntera (Oni są uważani za tych, którzy wyznaczyli dzisiejszy „styl“ jazdy na FC). Mimo że KHE właśnie było w trakcie popularyzacji rozwiązania, jak i inni producenci mieli już takie piasty w ofercie, to FC był w polszy czymś mega egzotycznym. Ledwo raz słyszałem o piaście „do jazdy do tyłu“,ale była to Taska dla flatlandowców i nikt nie zaprzątał sobie głowy. Już większe moje zaciekawienie wywołał wtedy tzw Aaron Chase freecoaster (MTB), gdy sie skapłem, że na wielu ujęciach na fakie nie pedałuje… Tak tak, na temat piast „niekręcących do tyłu“ zacząłem węszyć w okolicach 2007 roku. Piasty kasetowe kosztowały ok 250zł (dziś nie do pomyślenia) i nagle piasty khe- 630zł. w promocji 599… CO TO ZA USTROJSTWO. To był wtedy ostateczny wabik do rekonesansu w tym temacie.

mówcie co chcecie,ale jak Ian w którymś Propsie zrobił Fakie bunnyhop tailwhip (w sensie 180->BH TW -> wyczekane fakie-> odwijka) to kopara opadła!

 

Reverse jako jedyny miał pełną oś 14mm jako najbardziej streetowy wariant w rodzinie

Pojawienie się Geishy było swego rodzaju przedostaniem się FC do szerszej świadomości. Wydaje mi się, że istotnym faktem było, iż piasty były dostępne na naszych polskich sklepach- nie trzeba było ich ściągać zagranicy. Mimo to jak wspominałem: moim młodym, zafascynowanym okiem początkującego bmxsowaca- wtedy ktoś z FC był osobą która siedzi MEGA w temacie…

Ale wracając już do technicznych spraw- zacznijmy od tego że pod tym względem khe zrobiło gów*o nie rewolucje. Patent KHE to zerżnięty… ehm… no dobra- to ewolucja wspomnianego już Odysseya Reloader/ Poverty. Oglądając blueprinty nawet nie mogę mu przypisać pierwszego zastosowania łożysk maszynowych ,bo okazuje się że Odsy było pierwsze. Po prostu Reloader przeleciał u nas bez echa. Główną różnicą jest element wytwarzający- jak ja to kolokwialnie nazywam: „opór na sprzęgle“. Khe zastosowało dwa „kominki“ w których ciasno siedzą dwie kulki rozpychane sprężyną. W porównaniu do bardzo ordynarnego rozwiązania Odsy, gdzie sprężynki „motylkowe“ ocierają o resztę podzespołów obniżając trwałość, rozwiązanie khe wydaje się być lepsze.

No ale dobra,do sedna- czas zweryfikował jakość rozwiązania

– wada nr 1 (kategoria sponsorowana przez redaktora Patisona)- Kulki na sprzęgle/”mechanizm napięcia”. Rozwiązanie ewolucyjne względem Odsy okazuje się też mieć swoje słabości. Co ciekawe pierwsze sztuki miały kominki z mosiądzu (dobra odporność na ścieranie) ale okazało się, że jest za miękki i ludzie w jakiś sposób je non stop uszkadzają. Zastąpione stalowym na drodze ewolucji, jak się okazało spełniają swoje zadanie. To dosyć newralgiczne miejsce, które warunkuje poprawne działanie całego mechanizmu sprzęgła- otóż clutch musi otrzymać tarcie ze strony osi aby pokonać opór na gwincie z drivera (odsyłam do szkiców i fot). Najprostsze doświadczenie to próba pokręcenia driverem ze sprzęgłem na osi bez kominków- nic się nie stanie. Obrazując nieco- ten element możemy porównać do zwyklego łożyska tocznego, ale działającego w na tyle niedoskonały sposób, aby wytworzyć tarcie na odpowiednim poziomie. „Odpowiednim” jest w tym przypadku słowem-kluczem, gdyż pojęciu „tarcie” zawsze towarzyszy „zużycie”.
Jak wiemy producent ma do przeskoczenia pewną barierę- maksymalne uproszczenie elementu ze względów produkcyjnych. Zatem zależy nam na wytworzeniu oporu jak najskuteczniej i jak najtaniej- wytrzymałość rozwiązania jest sprawą drugorzędną, która ma się utrzymać na poziomie wystarczającym. Mniejsza wytrzymałość może być nawet producentowi na rękę,ale to już doskonały materiał na inny artykuł (odsyłam do pojęcia „spisek żarówkowy)


Zatem w Środku Geishy znajdziemy po prostu masę smaru na kominkach i wewnątrz sprzęgła. Teoretycznie- jest to rozwiązanie wystarczające. W praktyce- sami wiemy. To miejsce jest odpowiedzialne za tzw. Ghost pedaling czyli awarie polegającą na pedałowaniu do przodu bez zasprzęglania. Irytująca i dosyć droga w naprawie usterka. Polega na wyrobieniu w sprzęgle rowka przez kulki (lub w drastycznym wypadku także przez kominki) przez co kulki mimo maksymalnego wysunięcia nie mają kontaktu ze sprzęgłem. Efektem jest brak tarcia= piasta nie działa. Najczęściej jest spowodowane właśnie brakiem odpowiedniego smarowania, czasem po prostu przebiegu piasty ,ale także następstwem awarii łożysk (o czym później).
Można postawić tezę: aby maksymalnie wydłużyć życie naszego FC khe musimy jak najmniej pedałować… 🙂

 

 

W tym paragrafie są też dwie usterki- mity
1- ścieranie sprzęgła na ząbkach (kontakt z korpusem)

Objaw jest podobny: ghost pedaling. Choć w teorii to miejsce nie powinno mieć znaczenia- nawet dwie gładkie powierzchnie powinny sie zasprzęglić. W praktyce jednak miałem kiedyś piastę, w której nie było innego wytłumaczenia (nie było rowka wewnątrz drivera). Być może sprzęgło wkręcało sie już „do końca“ i opierało się o krawędź drivera zamiast bieżni- „mit-niepotwierdzony”. Wymiana sprzęgła pomogła. Powodem usterki prawdopodobnie jest po 1 brak smarowania ,a po drugie- grzech ciężki freecoastera- odwijanie „na korbie*„.

 

2- wyrwana Bieżnia zasprzęglająca z korpusu.

Otóż były ewolucje tego elementu- pierścień z odwrotnym gwintem oraz prasowany pierścień z poprzecznymi rowkami. Okazuje się że były przypadki wyrwania tego pierścienia! Nie wiem jak, żałuje że nie zapisałem wtedy tej foty, bo do dziś nie wiem co tam sie odjeb**o. Jedyne co mi przychodzi do głowy to konwersja na LHD z korpusem RHD, wada fabryczna (dot. wer. prasowanej) lub chamskie odwijanie na korbie. Ewentualnie ktoś mógł nieumiejętnie rozbierać piaste…

czyli tłukł młotkiem od złej strony…

Wada nr 2 (kategoria sponsorowana przez redaktora Matiza) Łożyskowanie od strony drivera. Moim zdaniem jest to pięta achillesowa rozwiązania khe. Spytajcie kogo chcecie, w porównaniu z piastą klasyczną łożyska w KHE trzeba wymieniać dużo częściej (delikatnie mówiąc!) Mam ogromna satysfakcje z wytykania tego błędu khe, bo po kontakcie z Chosen Freecoaster wiem, że da sie inaczej.
Odsyłam do szkiców. Najpierw porównanie- typowa piasta kasetowa składa się jakby z dwóch niezależnych systemów łożyskowania- łożyskowanie korpusu i łożyskowanie drivera. W takim układzie siły wynikające z jazdy- skoki, skręcanie przekazywane są na sporej wielkości łożyska korpusu. Jedyne przeciążenia jakie mają do przeniesienia łożyska drivera to siła pedałowania której wektor i tak jest ustawiony idealnie względem łożyska (równolegle do kulek łożyska)

A w khe? w skrócie- wszelkie siły/przeciążenia wynikające z jazdy, trików, rzucania rowerem, a nawet ww. siła z pedałowania koniec końców trafiają na dwa małe łożyska 6802 w driverze. Już wyjaśniam- ze względu na konstrukcje systemu sprzęgła, łożyska drivera spełniają także funkcje JEDNEGO Z ŁOŻYSK KORPUSU. Jakby tego było-mało zerknijcie na szkic

duże łożysko korpusu i łożyska 6802 są osiowo przesunięte względem siebie o ok 0.5cm. Nie trzeba mieć piątki z fizyki, żeby skapnąć się jak ogromne przeciążenia występują w tym miejscu. W szczególności wewnętrzne 6802 dostaje największe wciry. Wydedukowałem, że pewnym panaceum było by ,gdyby oba łożyska były umieszczone jedno pod drugim. Spowodowało by to lepsze rozłożenie sił na łożyskach (a nawet idealne jeżeli już ograniczamy sie do tego jednego rozwiązania konstrukcji piasty)
Wizualnym przedstawieniem co się dzieje w tym newralgicznym punkcie jest głupie doświadczenie z naciskaniem palcem na linijkę wkręconą w imadło. Chyba każdy to zna- spróbuj wygiąć linijkę naciskając palcem 1cm od imadła i 10 cm od imadła. To takie proste, dlaczego nikt przez te lata tego nie widzi, tylko Cult mydli mi oczy, że wymyślił FC na nowo, bo dał jedno łożysko skośne… gimme a break. A już kończąc watek doświadczalny- gdy naciśniecie linijkę 10cm od imadła to prawdopodobnie ją złamiecie. Tym sposobem na poziomie fizyki z gimnazjum dowiedzieliśmy się czemu tak często trzeba wymieniać łożyska w driverze. TADA! kolejny raz pytam retorycznie- czemu przez te lata nikt się tym nie zajmie? Wystarczą drobne zmiany w konstrukcji sprzęgła, żeby łożyska były jedno pod drugim…. wodą na młyn takich pieniaczy jak ja, jest prawie całkowicie zapomniany patent Chosen Freecoaster/Aliennation- WIĘC jednak się dało! Ale to już materiał na osobne dywagacje…

 

Reverse bez drivera. Oś trzyma sie tylko dzięki łożysku non-drive side

 

Reverse z Driverem ale bez łożysk

 

Aha no i miałem wspomnieć- bardzo często następstwem usterki nr 2 jest usterka nr 1. Bo jak już dowiedzieliście sie z powyższego wywodu- piasta KHE pozbawiona łożysk drivera koncertowo rozpierd**a swoje wewnętrzne podzespoły :O  Powiecie „łee przecież to bedzie czuć że sie coś dzieje”. Noo właśnie okazu sie że nie. Czasem zanim zdążymy zareagować to w środku już jest rozpierdziel. A im mniej wiemy o piaście którą posiadamy, tym gorzej. Chyba z 2 razy odkupowałem od dzieciaków zajechane KHE na części za psie piniondze…

Podsumowując- ja osobiście uważam to za istotną wadę konstrukcyjną. Chyba że wolicie sformułowanie dla miłośników „szklanki do połowy pełnej”: „rozwiązanie z ewentualną możliwością dopracowania” 😛 .Co ciekawe podejść do wymyślenia „koła na nowo“ było parę. Na początek moje ulubione- ogromny hype jaki nakręcił Cult. Chwalili się ,że rozwiązali problem raz na zawsze! Największe łożysko korpusu zastąpili wałeczkowym skośnym… nosz cholera spoko- tylko WZIĘLIŚCIE SIĘ ZA ZŁE ŁOŻYSKO. A najlepsze że wg niepotwierdzonych informacji KHE miało po czasie zastąpić łożysko 6905, łożyskiem 7905 angular contact (skośny kontakt) gdzie bieżnie są pochylone pod kątem 15′ . Także w Culcie kupujecie to samo, tylko w formie „unsealed“. A historia zatacza koło, bo macie namiastkę łożyskowania kulkowego z lat 90-tych. Z kolei do drivera Culta trafiło klasyczne łożysko wałeczkowe poziome. Wiem o nim tyle że źle reaguje na siły boczne… bo bedzie obcierać. Ale chyba takiej maniany nie odwalili… sam nie wiem co myśleć, bo na jednych fotach jest wałeczkowe, a na innych klasyczne 6802.

Nie wiem czy rewolucja się udała- wydaje mi się, że sprawa jest jedynie rozwiązana połowicznie.

wzięliśmy sie za łożysko którego nikt nigdy nie wymieniał- kupujcie! (Cult Match FC)

Drugą ciekawostką jest inny „cichy update“ przeprowadzony przez samo KHE. Mianowicie nagle łożyska 6802 przestały pasować na osie… okazało się, że KHE zamówiło sobie łożyska z tym samym symbolem, jednak z jednym zmienionym wymiarem. Mianowicie wew. pierścień miast mieć 15mm ma 14mm. Tym sposobem wg legendy uzyskano nieco materiału na powiększenie kulek i ogólnej wytrzymałości. I wiecie co jest najciekawsze- powiedział mi tym ww. Patison. Spytałem go „Ty, a dała coś ta zmiana?“ Po chwili ciszy powiedział: “…kurde no faktycznie nie wymieniam tak często! <charakterystyczny smiech patisona>“. Zostało to odkryte, gdy ludzie chcący wymienić oś z nowszych piast do starszych rozbili się o niepasujące łożysko (oś też musi mieć wymiar 14mm pod łożyskiem). Nie dokopałem się do jakiś oficjalnych wspominkach o tym, widać KHE jest świadome tej wady. Warto też wspomnieć, że musicie mieć łożysko wysyłane do sklepów bmxowych przez KHE, wyraźnie rozbite na nowe 14 i stare 15mm. W hurtowni z łożyskami dostaniecie tylko 15mm.

Trzeba też wspomnieć o (uwaga- tłumaczenie bezpośrednie!) crankflipobylności! Niestety patent KHE uniemożliwia lub utrudnia wykonanie triku crankflip. Jak już wyżej pisałem jest to spowodowane potrzebą zaistnienia tarcia między podzespołami piasty. Najciekawszym atakiem na tą wadę jest mityczny Ezra Freecoaster, który w zmienionej formie (czytaj-logo) jako-tako wegetuje aktualnie na rynku. Ale to już temat na następny artykuł w którym przedstawie opozycje patentu KHE.

 
No i co wylaliśmy pomyje na KHE… aa.. prawda jest taka ,że mimo tego wszystkiego ok 90% ludzi używa tych piast! No właśnie tu dochodzimy do miejsca, gdzie kot okazuje się żywy. Może po części przez kompaktowość, swoistą prostotę konstrukcji, po części przez popularyzacje i masową produkcje za czasów geishy i reverse-a, a może w końcu przez brak sensownej alternatywy patent khe stał się wiodącym… lub prawie jedynym rozwiązaniem na rynku. Bajeczne jest to, że posiadając piastę Federala możecie kupić na części Reverse i żaglować do woli! Wszystko pasuje. Ironią tej sytuacji jest piasta Odyssey Clutch (2016), którą osoba nie pamiętająca roku 2006 może nazwać „bazującą na Khe…“ Cóż za ironia. Czy już wspominałem że historia zatacza koło?
Jednocześnie dobra i zła piasta KHE. Używaj i przeklinaj lub zemrzyj w oczekiwaniu na G-Coaster!

chciałbym aby powstała kontynuacja z patentami opozycyjnymi do KHE. Być może to, że nie zdobyły rynku przemawia jednak na korzyść KHE? Zatem Do przeczytania!

Matiz

P.s artykuł nie ma związku z tym ,ze Adam Marian będzie teraz wrzucał samo KHE. Poprostu był pierwszy w kolejce do publikacji 🙂

*odwijanie na korbie- odwijka z fakie sposobem z piast kasetowych, gdzie aby nadać rowerowi rotacji powrotnej do jady przodem ,naciskamy na pedały w trakcie jazdy „na wstecznym”. Ma to korzenie w doświadczeniach z innymi piastami FC- np. Taska ,gdzie takie odwijanie doprowadzało do natychmiastowego rozje**nia mechanizmu sprzęgła.

 

 

No Replies to "Piasta Schrödingera czyli jednocześnie dobry i zły patent KHE (2016)"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.