Pamiętniki z wakacji: j’ai la gaule

Zbliża się lato – czas wakacji,  czas poruszenia, eksploracji, wspólnych lub samotnych podróży. W takim właśnie wyjazdowym ferworze zdarzyło nam się zawiązać komitywę z grupką francuskich zwolenników leśnych ścieżek, których poznaliśmy parę lat temu, ciekawi francuskiej ziemi i budowanych z niej szlaków. Dla nas (mnie przynajmniej) był to niemały przeskok myślowy jeśli chodzi chociażby o samo postrzeganie trailsów. Wchodząc do lasu, zasłonić wejście liściastym płaszczem, uciec od plastikowej ręki technokratów i cieszyć się spokojnym życiem. Jak natomiast Polskę widać z „perspektywy żabiej”? O wspomnienia z rewizyty zapytałem Jeremiego:

Moich przyszłych polskich przyjaciół pierwszy raz spotkałem na Burck Trail w Bordeaux, gdzie nocowali na gołej ziemi i cierpliwie czekali, aż wrócę z roboty. Najwidoczniej dobrze spędzili u nas czas, skoro choć w nieco innym składzie zdecydowali się tu wrócić następnego lata! Wszystkie te pozytywne chwile sprawiły, że nabrałem ochoty na następne wspólne lato… A gdybym to ja odwiedził moich znajomych z Polski? Dwa, czy trzy maile, żeby sprawdzić, czy będą… Ok, przybywam 13 lipca!
Road trip rozpocząłem na lotnisku w Warszawie, gdzie oznajmiono mi, że mój rower przybędzie dopiero następnego dnia! To szalone, jak obce języki mogą przez moment wydać się proste a słowa z łatwością same się nasuwają, aby wyrazić moją złość i zniechęcenie w stosunku do Polskich Linii Lotniczych! Ale w skrócie… Mariusz i Iwo już na mnie czekali, no to jazda! Spędziliśmy dzień na Powązkach, wypiliśmy kilka piw, Mariusz jeździł na hopach. Wracając złapała nas burza. Nazajutrz mój rower już do mnie dotarł, ale z powodu deszczu nasz plan na jazdę nie wypalił… Wzięliśmy się zatem za kopanie czego owocem było powstanie nowej, długiej hopy. Jestem naprawdę szczęśliwy, że mogłem pomóc Mariuszowi na jego spocie. Nie da się zapomnieć jego ogromnego uśmiechu dwa lata temu we Francji, kiedy wrócił do jazdy na trailsach, pierwszy raz od czasu poważnej kontuzji. Muszę przyznać, że sprawiło mi wielką przyjemność widzieć go tak szczęśliwym! Właściwie nie mam ochoty streszczać całego tripu, jest tyle rzeczy do opowiedzenia, raczej skupię się na miejscach i ludziach. To głupie, ale Wróbel, Mariusz, Kupson, Bączek… czuję, jakbym znał tych chłopaków od zawsze. Dlaczego? Porozumienie dusz, bez wątpienia… Wiele godzin spędzonych wspólnie przy kopaniu, ubijaniu, przykrywaniu, odkrywaniu, klepaniu, wygładzaniu, zamiataniu, podlewaniu – to wszystko pozwalało nam dobrze się porozumieć, współodczuwać.
Przygoda w Polsce to intensywne, szczęśliwe chwile, które pozostaną w naszych głowach… Ogromne lasy, chęć dzielenia się z napotkanymi ludźmi, chwile z muzyką u Wróbla, uprzejmość Trépana, Wiosny, Ani, Żeli, King of Bongo… Właściwie wszystkich! Ukłony dla mamy Żeli, która przyjęła nas jak swoją rodzinę. Dla mnie właśnie tym jest trip po Polsce! Oczywiście był z nami BMX, ale czy to jest naprawdę ważne? Na wszystkich trailsach bardzo dobrze spędziłem czas. W momencie, w którym piszę ten tekst, wracam z tripu Bodyboard w Maroku. Czyż nie jest to za każdym razem takie samo poszukiwanie? BMX lub coś innego, wyjazd, odkrywanie nowych miejsc, obcych kultur, aby zobaczyć, co nas czeka za następnym zakrętem! Obładowywanie wozu rowerami, deskami snowboardowymi czy deskorolkami, wzmacniaczami do gitary to prawie to samo. To po prostu uwielbiać podróże i przygody z kumplami!
Trip u was ogromnie wypełnił nas radością, naszą małą ekipę Francuzów z Gillanem, Balou, Jonem i mną, nie możemy się już doczekać następnej sesji, następnej imprezy na Trailu razem z wami. Przy ognisku, tu lub gdziekolwiek! Dziękuję wszystkim, do zobaczenia…
Jérémy

Tekst: Jérémy Ciani

Tłumaczenie: Karolina Nawracaj

Wstęp i zdjęcia: Kupson

 

 

motilium natural alternative

Review

  • My First Parameter 5.0

User Rating

0 (0 Votes)

Summary

Score

author-avatar

This author has not supplied a bio yet.

No Replies to "Pamiętniki z wakacji: j'ai la gaule"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.