„Nuda i nie pyli się jechać”

Tegoroczne zimowe Baltic Games odbyły się przy znacznie lepszych warunkach pogodowych niż ostatnich kilka letnich edycji. Całe dnie oczekiwania na część bmxową umilały nam: piękna pogoda, łatwo dostępne browary, „kobiety” (na które przez następnych kilka lat nie można nawet legalnie patrzeć) oraz występy artystyczne w wykonaniu fanów piłki nożnej.

Czarno-pomarańczowe przeszkody, ku rozczarowaniu chyba wszystkich, zostały podzielone na dwie niepołączone ze sobą sekcje. Streetową- naprawdę zajebistą (chociaż nie jeździłem bo nie pojechałem tam żeby jeździć) i parkową- poskładaną z przechodzonych i nudnych elementów, które mieliśmy okazję oglądać już kilkukrotnie.

bg street

bg park Co było w nich najgorsze to fakt, że bmxowe zawody przewidziane były jedynie na część parkową, a deskowe tylko na część stritową. Dlaczego tak było? Powód widzę jeden: organizatorzy zapomnieli zbudować rollina, bez którego skejci nie byli w stanie korzystać z dużych przeszkód (widziałem na żywo, tak było).

Już przejazdy półfinałowe bmxowców budziły w publiczności niemałe emocje. Wśród zawodników nie było nikogo, o kim pomyślałbym, że dostał się do tego etapu niezasłużenie. Wiadomo, nie każdy mógł przejść do finałów, ale wielu i tak zasłużyło na duże uznanie.

bg bro

O tegorocznych finałach można by nakręcić cały sezon „nie do wiary”. Jestem przekonany, że wiele z trików, które się posypały było fizycznie niemożliwych do wykonania. To był czas cudów na miarę tych, które ostatnio miały miejsce 2000 lat temu. Do ich opisania potrzebna była by cała książka, więc się tego nie podejmuję.

Bmx najwyraźniej doszedł do momentu, w którym, jak stwierdził Wachu, mamy w oczach za mało fps-ów żeby oglądać triki na żywo. Pierwsze miejsce zajął Nick Bruce, według mnie nie był on jednoznacznym zwycięzcą. Po prostu nie umiałbym powiedzieć kto najgłębiej zaorał mój beret.

Tytuł najlepszego Polaka bez wątpliwości przyznałbym zawodnikowi, którego sędziowie niestety nie uhonorowali „dziką kartą na simple”. Po prostu wszyscy wiedzieli, że jej nie potrzebował, żeby tam wystartować.

Baltic Games jak zwykle zostały zaplanowane tak, by między interesującymi nas zawodami pozostało bardzo dużo czasu na odurzanie się w doborowym towarzystwie. Rekrutację do ochrony imprezy prowadzono chyba wśród strażników miejskich, kanarów i komorników, więc tworzyli ciekawy i przyjaźnie nastawiony zespół. Nawet ich troska o bezpieczeństwo nie psuła nam zabawy.

Czas spędzany z mnóstwem zajebistych typów to najlepsza część wyjazdów na Bełty. Właśnie dla tego czasu i ziomali zawsze warto tam pojechać. Według mnie to najlepsza trzydniowa impreza jaką można sobie wyobrazić!

Pert

motilium buy

Review

  • My First Parameter 5.0

User Rating

0 (0 Votes)

Summary

Score

author-avatar

This author has not supplied a bio yet.

No Replies to ""Nuda i nie pyli się jechać""