NIEDRUK: Podróż z dolcem w tle

Od pierwszego numeru Bunnego najważniejsze dla nas było samodzielne zbieranie materiałów do magazynu. Organizowaliśmy się w ekipę, albo pojedynczo ruszaliśmy w Polskę bądź poza granice, żeby jak najlepiej stworzyć materiał godny zwrócenia uwagi. Nieraz było to przyczyną nie dotrzymania terminów wydania, ale jeśli na celowniku, było coś godnego do opisania trzeba było poczekać. I chodź, można by się spodziewać, że w dobie internetu wystarczyło by przeprowadzić wywiad na czacie, bądź poprosić kogoś znajomego z innego miasta, żeby zrobił foty na imprezie u niego w miesicie. Jednak to nie dla nas. Dobitnie pokazuje to Filip, który zrobił jak na razie jeden z lepszych materiałów dla Bunnego. Szkoda, że czasy są marne i nie zobaczycie tego na papierze, ale już wystarczająco długo przetrzymaliśmy ten materiał i niema co czekać, trzeba go wypuścić. Zawsze uważałem, że tego typu temat, jaki przedstawiamy, powinien być dla was inspiracją i motywacją do pokazywania się w świecie nie będąc bmxowym „celebrytą”. Nawet jeśli macie tylko dolca w kieszeni.

Kuba

 

Tekst i zdjęcia: Filip Małynicz

www.filib.com.pl

 

Nowy Jork. Niektórzy kojarzą to miasto z Frankiem Sinatrą, inni ze Statuą Wolności, dla jeszcze innych yellow caby i budki z hot dogami. Jeżeli chodzi o mnie, to do dzisiaj pamiętam, jak chyba w 2003 wybrałem się na Woodcamp do Gołdapii i pewnego wieczoru któryś z chłopaków rzucił obraz z projektora na ścianę jednego ze styropianowych domków, co po chwili okazało się projekcją filmu Animala „Don’t Quit Your DayJob”. Najbardziej w pamięć zapadł mi part Edwina, rozpoczynający się długim manualem do 180. To było to. Byłem wtedy młodym gnojem i nie miałem tak naprawdę pojęcia o bmxie, z którym dopiero zaczynałem swoją przygodę, ale po obejrzeniu tego filmu, zrozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi. Od tej pory Nowy Jork kojarzyłem tylko z ekipą Animala i takimi nazwiskami jak DeLaRosa, czy Williams.

IMG_0552

Widocznie los chciał, że po niemal dekadzie (z krótką przerwą) siedzenia w temacie, wylądowałem w tym zajebistym mieście. Nowy Jork robi ogromne wrażenie, powiedziałbym nawet, że z początku nieco przytłacza swoimi rozmiarami, zabudowaniami i zatłoczeniem. Jeżeli ktoś jara się uliczną jazdą, musi kiedyś odwiedzić to miejsce. Spoty można znaleźć dosłownie wszędzie, właściwie na rogu każdej ulicy. Nieważny sprzęt, czy umiejętności- ważna wyobraźnia i można bawić się tam w nieskończoność. Dużo z miejscówek pojawia się i znika z dnia na dzień. Niestety tak właśnie było z chyba najbardziej znanym bmxowym miejscem na świecie – Brooklyn Banks. Z powodu remontu mostu wszystko, co pod nim, oddzielone jest od ulicy płotem, a całego bajzlu pilnuje stróż.

IMG_0075

Zwiedzając kolejne atrakcje turystyczne, miałem nadzieję, że może uda mi się chociaż na chwilę spotkać gdzieś na ulicy któregoś z moich bmxowych bohaterów i cyknąć mu zdjęcie, jednak pewnego wieczoru postanowiłem sam się tym zająć. Szybki research, wysłane kilka maili i czekam. Następnego dnia moja skrzynka prawie pełna- same pozytywne odpowiedzi. „No więc ruszam na foty z chłopakami z Animala…. czekaj, co kurwa?!”. Docieram do sklepu o wdzięcznej nazwie Dah Shop (134 Division Street), w środku ledwo rozpoznaję właściciela, zbijamy piątkę, stoję zajarany jak dzieciak w Boże Narodzenie chwilę przed rozdaniem prezentów. Tyrone Williams, który niedługo razem z m.in. Nigelem Sylvestrem wylatuje do Japonii, okazał się być mega pozytywnym i wyluzowanym kolesiem, który każdego dnia ciężko pracuje w swoim sklepie, mimo to chętnie wyskoczył ze mną kilka razy na nocne foty, przy okazji pożyczał mi swojego drugiego bmxa, za co wielkie podziękowania! Za każdym razem towarzyszył nam jego pracownik, progresujący z dnia na dzień rider i również spoko ziomek, Marcus Hoyte, co zaowocowało zebraniem sporej ilości materiału.

IMG_0277

Udało mi się również spotkać ze wspomnianym już Edwinem, który mimo swojej sławy jest tak w porządku, że aż byłem w szoku. Z powodu kontuzji barku nie mógł jednak jeździć, zabrał mnie natomiast razem z Mikem Hoderem na dach budynku, żebym mógł sobie obejrzeć Nowy Jork z trochę innej perspektywy. Z Hoderem polecieliśmy na foty jedynie raz- gość pracuje całe dnie, więc ciężko było się umówić, do tego za kilka dni leciał na Texas Toast, więc nie chciał się skasować przed imprezą. Osobiście jednak jestem zadowolony z tego, co udało mi się z nimi wspólnie zdziałać.

IMG_0251

Jeżeli kiedykolwiek wybierzecie się do NYC, nie stawiajcie odwiedzenia Statuy Wolności, czy wejścia na Empire State Building (25usd) na pierwszym miejscu. Weźcie swój rower i przejedźcie się przez Manhattan, zaliczcie kilka dobrych spotów, popedałujcie po ulicach i zostańcie potrąceni przez żółtą taksówkę, a na koniec dnia odwiedźcie Dah Shop, żeby uzupełnić płyny Getoradem za dolara- najtaniej w mieście! Przy okazji przybijcie piątkę Tyrone’owi, a może przy okazji poznacie jeszcze jakąś bmx sławę z okolicy.

IMG_0531Joey Piazza – smith grind

Ja ze swojej strony chciałbym podziękować wszystkim zaangażowanym w jazdę pod moje zdjęcia, Tyrone’owi za pożyczanie roweru, Chrisowi Reyesowi z Animala za pomoc w komunikacji, Edwinowi za prezent w postaci kierownicy oraz Hoderowi za tego pegless ice picka! Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy

 

motilium 10mg side effects

Review

  • My First Parameter 5.0

User Rating

0 (0 Votes)

Summary

Score

author-avatar

This author has not supplied a bio yet.

No Replies to "NIEDRUK: Podróż z dolcem w tle"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.