Keep on Jami…dla Kuby

4 lipca 2019 doszła do nas informacja o tragicznej śmierci Kuby Skrzypkowskiego. Dla wszystkich ciągle nie wtajemniczonych, to młodszy brat znanej naszej scenie bmxowej postaci Jamaja – Marcina Kolasińskiego.

Aby uczcić pamięć Kuby w dniu 7.09 na terenie Wake&Skate Park w podwarszawskich Książenicach odbędzie się jam. Wielu z was Kuba kompletnie nie kojarzy się z bmxem, a snowboardem i wakem. Ale parę starszych osób pamięta postać Kuby jako zawodnika o ogromnym potencjale jeśli chodzi o 20″.

Jako redakcja poznaliśmy Go w 2002 roku na pierwszym obozie bmx w Stręgielku. Już wtedy wprawiał w zakłopotanie instruktorów swoim poziomem jazdy i zacięciem. Było prawie pewne, że stanie się nadzieją bmxowej sceny. Potwierdzeniem tej teorii był świetny występ na RedBull Busters w 2004 roku, gdzie Kuba zajął drugie miejsce wpasowując się tym samym w sam środek najlepszych polskich zawodników. Kolejne jamy i zawody jeszcze bardziej utwierdzały nas w przekonaniu, że rośnie nam mega pros. Byliśmy bardzo rozczarowani słysząc, że Kuba przestaje jeździć na bmxsie. Ja czułem nawet trochę złości – jak to możliwe, że chłopak pozostawia profesję w której jest taki świetny?…

Przez kolejne lata, kiedy słyszałem, że Kuba bierze się za kolejne zajawki – snowboard, wakeboard –  i staje się czołowym zawodnikiem tych dyscyplin, jakakolwiek złość zniknęła. Przestałem się złościć za odejście od bmxa, bo zobaczyłem, że kolejne sporty to nie sezonowe atrakcje, tylko pełne pasji działania na rzecz własnego rozwoju. Zrozumiałem, że Kuba to talent, którego nie da się zamknąć w jednej zajawce. Jego rozwój stał się przykładem dla wielu osób kochających sporty extremalne.

Pomimo, że byłem o ponad 10 lat starszy od Kuby będzie dla mnie ciągle dobrym przykładem żeby podchodzić do życia na sto procent, nie pękać i robić swoje. Luzować się i stawać wyprostowanym do kolejnych przeszkód.

W dniu kiedy dowiedziałem się o wypadku Kuby wiedziałem, że należy coś napisać na stronę, bo zasługiwał na to bezsprzecznie. Coś z serca, coś co dało by upust żalowi, który nastał po jego stracie.

Zamiast się rozpisywać na temat tej zacnej postaci chyba najlepszym pomysłem będzie spotkać się na jego własnym terenie i spędzić dzień w jego ulubiony sposób. Adrenalina, luz, znajomi, śmiech…widzimy się 07.09 w Książenicach.

 

***

Nie wątpię Kuba, że jeszcze pośmigamy, ale biorę bmxa, bo chcę zobaczyć jeszcze twoje loty na hopach… Elo.

Banak

No Replies to "Keep on Jami...dla Kuby"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.