BMX Fuck You

Tytuł tego artykułu odnosi się do genezy powstania nazwy znanej wam pewnie wszystkim ekipy BMXFU. Logując się do kompa byłem tak zamyślony nad tym tekstem, że podczas wpisywania hasła zacząłem od 4 liter które kompletnie nie znajdują się w moim haśle „kurw..”. Łącząc te poprzednie zdanie z tytułem tego tekstu łatwo można domyślić się, że jestem zły. Tak, jestem cholernie wkurzony na to co aktualnie dzieje się w BMXie. Myślałem to tym tekście już od jakiegoś dłuższego czasu bo ostatnie wydarzenia kompletnie przeginają pałę. Będę tu mówił tylko i wyłącznie o zagranicznej scenie, ale jak sami dobrze wiecie to wszystko ma ogromny wpływ na to co będzie się działo u nas.

Zacznijmy od 25 września bieżącego roku gdy Stranger BMX ogłosił przyjęcie Adama LZ do swojego Pro teamu. To oczywiście wywołało falę nienawiści. Dlaczego? Myślę, że nienormalnym jest wrzucanie ridera od razu do Pro teamu. Jest to też nie fair względem ludzi, którzy już od jakiegoś czasu reprezentują daną markę w Amatorach czy Flow teamie. Szczególnie, że Adam jest najpopularniejszym Youtuberem BMXowym na świecie i wygląda to na zwyczajny chwyt marketingowy, aby przyciągnąć całą rzeszę jego fanów do marki Stranger. Momentalnie z teamu odszedł Augie Simmoncini, co pociągnęło za sobą kolejne odejścia w dalszym czasie. Augie oczywiście argumentował to konkretnie. Nie podobało mu się to co zaczęło dziać się z tą marką i to wszystko co planowali legło w gruzach przez przyjęcie LZ do teamu. Jego post odnośnie odejścia spotkał się z niesamowitą nienawiścią w stronę Adama. Wszyscy myśleli, że to jego Simmoncini także nienawidzi. Oczywiście rozwiał wszystkie wątpliwości w podcaście TCU mówiąc, że nic do niego nie ma a nawet, że podziwia to ile ludzi wciągnął do BMXa.
Ruch ze strony Stranger BMX wyglądał na oczywisty i moim zdaniem był naprawdę slaby. Internet nie odpuścił i wraz z kolejnymi „odejściami” z teamu Stranger’a nienawiść rosła. Szczerze to sam byłem fanem tej firmy od początku, jeżdżę na ich kierownicy, lubiłem sporą część teamu. Po tych zdarzeniach już nawet nie mam kogo tam podziwiać. I tak naprawdę to coraz mnie podobają mi się te toporne części. Od początku liczyłem na jakieś ciekawsze zmiany, ale wciąż nic specjalnego nie zmieniło. Produkty niczym wprost z tajwańskiego katalogu raczej już nigdy mnie nie zachęcą. A wciąganie kogoś tylko po to, żeby jego setki tysięcy fanów zwrócić w stronę jednej marki, to cios poniżej pasa.

Nieco później Sean Burns opublikował bardzo trafną wypowiedź odnośnie aktualnie rosnącego trendu „Instagram famous”, ale do tego powrócę pod koniec tekstu przy okazji najnowszych newsów.

I could care less about being famous, but being called „Instagram famous” is embarrassing. I deemed fame without the…

Posted by Sean Burns on 16 październik 2015

Kolejna historyjka która jest w tym ciągu zdarzeń także wiąże się z wyżej wymienionym Adamem oraz jego imiennikiem z TCU. W krótkim okresie pojawiły się dwa filmiki – pierwszy z zaręczyn LZ, drugi z wakacji rodzinnych Adama22. Okej, wszystko fajnie, ale czy takie coś powinno trafiać na strony BMXowe? Nie róbcie blogów osobistych ze stron BMXowych.
Ruch podjął DIGBMX publikując na Twitterze wpis o tym, że nie mają zamiaru publikować filmików z zaręczyn czy wakacji rodzinnych.

LZ odpowiedział zarozumiale dając wszystkim do zrozumienia, że to przez niego BMXa poznało o wiele więcej ludzi (w ciągu ostatnich 3 lat).

Ilość nie równa się jakości. Zapewne domyślacie się albo widzieliście co działo się zaraz po publikacji tego Twitta. Sean Burns kłócący się z gimbusami które dissują go „zrób barspina”…

12304192_1064271713585720_865406140774623379_o

DIG jest moją ulubioną, zagraniczną stroną BMXowa. Przez lata zawsze prezentowali nam materiały „najlepszej jakości” także szczerze znienawidziłem LZ za tę wypowiedź. Wiadomo, trzeba przyznać, że zrobił dużo dobrej roboty i na pewno wiele dzieciaków poznało przez niego BMXa, ale także sporo z jego odbiorców to zwykli ludzie czy dzieciarnia jeżdżąca na hulajnogach. Kanał Youtube a strona internetowa to dwie kompletnie różne rzeczy. Oglądanie filmików jest zdecydowanie prostsze i przyjemniejsze niż czytanie długich artykułów (takich jak ten). Szczególnie, że na takowy filmik może trafić nawet Twoja babcia, a do artykułu czy wywiadu raczej nie zajrzy.
Cała „spina” nie trwała zbyt długo, a włączył się w nią nawet Tom White z komicznymi komentarzami (polecam).

Lubicie Nitro Circus? Jeśli to czytacie to zapewne nie. Aż mi ciśnienie skoczyło po przeczytaniu artykułu o „Nitro World Games”. NO KURWA! Zawody na resiboxach? Co jeszcze, zawody do basenów z gąbkami? Sam Cyrk Azotowy to oczywiście show skierowany do zwykłej ludności, która lubi wybuchy, fajerwerki i salta w jak największej ilości, niezależnie od tego jak to się nazywa. Ale żeby robić z tego zawody? Podobno ma to być bezpieczniejsze, ale z drugiej strony motywujące do „przekraczania granic”. Jedno nie idzie w parze z drugim. Mam tylko jedną wielką nadzieję, że będzie to ogromnym niewypałem.

Nie wiele czasu minęło a zareagowała jedna z historycznych postaci BMX – Joe „Butcher” Kowalski:

Wtf is going on with bmx!? Nitro circus contest flipomania, heads lookin like Justin Bieber getting tons of hits for wak…

Posted by Joe Butcher Kowalski on 8 grudnia 2015

Z wielką nadzieją wyczekuję tego co szykuje Butcher. Wiem, że wciąż pomijam temat Instagramu (wątek z Sean’em Burns’em), ale dajcie mi jeszcze chwilę, powoli idziemy do końca, a tam to podsumuję.

Bardzo ucieszyłem się na wieść, że na TCU pojawił się podcast o firmie jaką jest Odyssey BMX. Zawsze lubiłem i jeżdżę na częściach tej marki. Nagranie pełne było ciekawych informacji oraz historii. Jim Bauer i Nuno Olivera zachwalali swoje produkty jako te najmocniejsze i najczęściej pionierskie. Nie mogę zaprzeczyć, Odsy zawsze kojarzył mi się ze świetną jakością i nowatorstwem. Jednak pod koniec podcastu (chyba koniec już dokładnie nie pamiętam) poruszony został temat team riderów. I tu zaczęły się moje wątpliwości względem „fajności” Odysseya. Jim i Nuno mówili jak ważne jest, aby Pro BMXowcy traktowali jazdę jako pracę. Skoro jesteś wspierany przez firmę to musisz tyle samo oddawać co dostajesz. Okej, zgadzam się z tym 100%. Dostajesz wsparcie to też pomagaj tak, żeby ta firma nie upadła, ludzie chcieli kupować produkty, był przepływ pieniędzy itd. Zgadzam się, ale wszystko ma swoje granice. Szczególnie, że prosiaki to nie są sportowcy pokroju piłkarzy. BMX nie jest piłką nożna, w którą wpompowane są miliardy. Nie zawiera się wielomilionowych kontraktów, które zobowiązują do takich czy innych działań, albo wymuszają określone zachowania na zawodnikach. Niestety, ale wygląda na to, że idziemy w tym kierunku. Szczególnie po bieżących wydarzeniach, gdzie pozbyli się dwóch czołowych nazwisk swojego teamu – Sextona i Hawka. Wytłumaczenie ze strony Odsy wydaje się być całkiem sensowne, ale z drugiej strony jest strasznie słabe. Wynika z tego, że obaj nie byli zainteresowani firmą w ostatnim roku. Ale nawet szybki przegląd Instagramów obu panów całkowicie temu przeczy. Obaj mają już spory „staż”, a poza tym nie są najmłodsi także dochodzą też takie czynniki jak rodzina czy „dorosłe” obowiązki. Mimo to na przestrzeni roku często można było zobaczyć od nich jakiś materiał, chociażby w postaci klipu na Insta.

Every single one of us at Odyssey couldn’t be more bummed that Chase Hawk and Sean Sexton are no longer part of the…

Posted by Odyssey BMX on 19 grudnia 2015

Internet oczywiście wrze, bo sytuacja jest komiczna. I wygląda jakby stare wygi zastępowane były dzieciakami, które są bardziej popularne na Instagramie. Nie ma co ukrywać, że członkowie „The Common Crew” (także w teamie Odsy) robią ostatnio ogromny popis wrzucając co chwile, coraz to cięższe klipy. A odbiorcom łatwiej jest kliknąć lajka w 15 sekundowym filmiku niż obejrzeć cały edit. Wygląda jakby prawie cały świat BMXowy sprowadzał się ostatnio do tej aplikacji. Coraz mniej ludzi nagrywa porządny materiał, wszystkie nowe sztuczki lądują na Insta. Ludzie stają się „Instagram famous” i ciągle proszą o lajki czy udostępnianie. Nie ma nic bardziej wkurwiającego niż „Tag mate…” albo „Tag someone…” pod ”zabawnym” filmikiem znalezionym w internecie. Szczególnie gdy jakiś rider udostępnia więcej takich klipów aniżeli tych z jazdek (do takich rzeczy istnieje 9GAG do kurwy nędzy). Wszystko tylko po to żeby mieć jak najwięcej obserwatorów. Ludzie lubią być podziwiani, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy tak łatwo można zdobyć popularność z niczego. Jak to jest w przypadku wielu ludzi na Instagramie, gdzie posiadają ogromne rzesze fanów, ale tak naprawdę nie reprezentują sobą niczego. W BMXie jest oczywiście całkowicie inaczej, trzeba coś umieć żeby zdobyć tą popularność. Niestety później ludzie wykorzystują to tylko i wyłącznie do nabijania statystyk.
Wszystko idzie w złym kierunku i tylko od nas zależy to jak będzie wyglądała przyszłość BMXa. Czy chcemy czy nie, ale nawet od najmniejszych zakupów zależy byt niektórych marek. Jeśli naprawdę nie chcemy czegoś wspierać to tego nie róbmy, albo nie kupujmy czegoś na siłę. Wciąż mamy dostęp do firm, które reprezentują to co w tym wszystkim kochamy najbardziej. Wciąż możemy olać ludzi, którzy zorientowani są tylko na ilość a nie jakość. BMX istniał na długo przed tym wszystkim i na pewno długo jeszcze będzie istniał. A ludzie, którzy robią na tym pieniądze znikną także szybko jak zmaleje ich przychód. Na koniec weźcie sobie do serca to co napisał Steve Crandall, ustawcie na tapetę w telefonie, komórce albo powieście na ścianie. To wszystko zależy od nas!

12317857_468383120017473_928081180_n

 

Tytus

Review

  • My First Parameter 5.0

User Rating

0 (0 Votes)

Summary

Score

author-avatar

This author has not supplied a bio yet.

2 komentarze to "BMX Fuck You"

  • comment-avatar
    Marian 24 grudnia 2015 (15:34)

    BMX Underground i chuj ! Chcesz być szczęśliwym, żyj w cieniu.

  • comment-avatar
    wiz 19 stycznia 2017 (11:51)

    Trend ku tandecie i robieniu wszystkiego na szybkosci obserwuje w wielu dziedzinach zycia. BMX nie jest tu wyjatkiem. Doskonalym przykladem sa artykuly na stronach powaznych gazet gdzie juz w tytule sa literowki albo bledy ortograficzne. Zyjemy w czasach ilosci a nie jakosci. Mysle, ze po osiagnieciu masy krytycznej to wszystko spektakularnie jebnie. Deskorolka byla w takiej zapasci jak bmx gdzies pod koniec lat 80tych ale jakos sie wygrzebala. Srodowisko bmx’owe mogloby sie od pyty nauczyc od deskarzy. Chocby tego jak traktowac legendy swojego sportu. Ostatnio wrocilem do sledzenia co sie dzieje w swiatku bmx’owym i az mi kloc w dupie zmienil sie w ostry jak brzytwa sopel. O Adamie LZ tylko slyszalem ale obczailem kilka filmikow Harrego Main’a i jakiegos Oli ze Skandynawii. Wiecej w nich pierdolenia, pucowania fur i pokazywania swoich dziewczyn niz jazdy. Swoja droga to sie obudzilem w pore z komentowaniem tego artykulu 😀

Leave a reply

Your email address will not be published.