BunnyHop #1

Numer jeden wydany został w styczniu 2002, w dziewięć miesięcy po numerze zerowym. Do tego czasu wszyscy myśleli już, że BunnyHop umarł, a on po prostu był w ciąży. Okładkę charakteryzuje logo nakreślone lekko pochyloną minuskułą modernistycznej antykwy. Podobnie jak to z numeru Zero, już nigdy później nie zostało użyte. Można natomiast powiedzieć, że finalne logo BH to mariaż tych dwóch projektów, warto zwrócić uwagę zwłaszcza na „BMXmagazyn” pisane na przemian krojem pogrubionym oraz zwykłym. Zabieg ten był wyjątkowo popularny we wczesnych latach 00-tych, a pośród zacofanych w czasie i rozwoju grafików pozostaje takim do dziś. Oko cieszy również ciągły brak kodu kreskowego. Przygotowano co prawda miejsce na numer ISSN (na prawy-górny ukos od ceny), ale nikt nie kwapił się specjalnie do jego uzupełnienia.

Dość już srania, klikając w okładkę przeniesiecie się do lektury. Miłego.

Nie mógłbym naturalnie odmówić sobie kilku słów komentarza, oto one:

  • Na okładce Paweł „Sokół” Sokołowski, reprezentant Białegostoku spotkany przypadkowo w Hamburgu, wykonuje całkiem przyzwoitego Supermana ujeżdżając Fishbona Ninja (zobaczycie tę ramę w numerze jeszcze kilka razy). Zawsze cieszy mnie widok mocno zdumionych tym manewrem Robaka (na gołej klacie) oraz młodziutkiego JerregoK. (na longsleevie R-ki) zasiadających w lewym dolnym rogu. Nieźle Jurek, pierwsza okładka w tak młodym wieku!
  • Reklama Fluidu, czyli darmoszka dla kumpli z wydawnictwa. DosDedos is dead, Fluid is no more, a BunnyHop jeszcze jakoś jedzie…
  • Fotka na wjeździe jest chyba jedną z najbardziej malowniczych eva’. Tak przy okazji, kiedy ostatnio widzieliście Janka wykonującego tę sztuczkę??
  • Ciekawy jest obraz skateparków warszawskich. Większość dziś już nie istnieje, ale krążą o nich legendy. Dla młodszych dość istotne powinno być, że prawo jazdy na Jurce zostało brutalnie wywalczone i nie było kiedyś wcale takie oczywiste jak dziś. Osobiście bardzo cenię zdjęcie Jana robiącego Table na Kamionkowskiej, po prostu ma w sobie jakieś takie kliknięcie, nie?
  • O Boże, triki na zawodach w Bydgoszczy są cudowne. DickGraby, NoFooty i Egz-apy. Ciekaw jestem kto wtedy wygrał i czym. Niestety lekko (mocno) skretyniała relacja z imprezy nic o tym nie wspomina…
  • Za wkładki z dużymi rowerami przepraszałem już poprzednio. To już ostatnia, obiecuję.
  • Gwóźdź programu czyli okładkowy wyjazd do I-Punktu w Hamburgu. Po lekturze poczujecie, że było to na tamte czasy wydarzenie, z którym jakiś tam wyjazd Szamanków do Woodwardu nie bardzo może się równać. Emocje. Co ciekawe nie wiele od tamtego czasu było mi dane usłyszeć o tym miejscu, ale jest stoi i nawet za dużo się nie zmienił. Ktoś chce się wybrać na przejażdżkę? Ciekawi mnie też co się stało z niemieckim Arkiem.
  • Na wyjazd warto rzucić okiem na zdjęcie Bodka. Od razu wzrok przyciąga naklejka na poprzeczce kierownicy. T-1 w tamtych latach to tak jakby dziś mieć kierę… no chyba T1. Przeglądając ten numer miałem czały czas w głowie zarzuty jakie kiedyś kierowano pod adresem BH, że lansuje wyłącznie Białystok i Warszawę. Cóż, trudno się z tym było nie zgodzić.
  • Reklama na tylnej okładce to akcja, która jakoś wyjątkowo głęboko zapadła mi w pamięci, może dlatego, że nie do końca wiadomo było o co chodzi. Do dziś nie rozumiem przekazu tej naklejki, ale strona nadal działa.

motilium online australia

Review

  • My First Parameter 5.0

User Rating

0 (0 Votes)

Summary

Score

author-avatar

This author has not supplied a bio yet.

No Replies to "BunnyHop #1"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.