411VM. -czyli dwóch nie zmieści sie na jednym tronie

 

Mój pierwszy kontakt z 411VM był dosyć ciekawy, mianowicie było to jedno z dostępnych logo na koszulkę dla custom skatera w THPS2. I to tyle. Wtedy kompletnie nie zawiesiłem na tym oka. Nie miałem nawet stałego netu w domu, druga klasa podstawówki, nie przeszło mi nawet przez myśl żeby wklepać w necie co to oznacza. Fast forward do THPS4. Tutaj ciekawostka. Grałem w wersje PSX i w niej (prawie) każdy filmik końcowy miał na końcu 2 sekundowy klip gdzie kursor myszki klika w logo 411VM. (i koniec) . Reklama była połowicznie skuteczna, czyli zamyśliłem sie „co to te 411VM?“ Ale dalej nie zmusiła mnie do ruszenia tyłka i sprawdzenia co to za twór.

I po latach w końcu dowiedziałem sie, że to oznaczało CZTERYSTA JEDENAŚCIE VIDEŁO MAGAZINE KROPKA.

411 Video Magazine was founded by skateboarder/videographer Josh Friedberg and Steve Douglas as skateboarding’s first ever video magazine. With segments which included branded industry spotlights, metrospective’s, spot checks, contest highlights, amateur/pro sections, and more, this quarterly and later bi-monthly video magazine became an instant hit and forever changed the landscape of skateboard video formats

I to nawet nie wszedłem od frontu, tylko od razu przez tylne wejście, gdyż zanim dobrze zaznajomiłem sie ze skejtowym 411VM,  okazał sie być multi-sportowym konglomeratem filmowym.

I jedną z gałęzi był też bmx.

A więc jesteśmy nakierowani na temat- pojawiła sie alternatywa dla, zdawało by się, niezagrożonego Props Issue, który już na dobre rozsiadł sie na tronie. Jak na ironię, „nie było by Propsa bez 411VM”, gdyż jak sami przeczytaliście- 411(skate) był pierwszym wideomagazynem w historii. Nie dowiemy sie czy czasem twórcy Propsa nie wpadli na pomysł wariantu bmxowego po projekcji 411, nie przesadzajmy z domysłami, ale fakt jest taki, że palma pierwszeństwa musi zostać oddana w ręce 411.

Pozostaje postawić pytanie retoryczne- czy mielibyśmy w ogóle Propsa gdyby 411 odpaliło wtedy videomagazyny dla deskorolki i bmxa JEDNOCZEŚNIE?

Lance, www.bmx-test.com: Damn near everyone knows about 411 Video Magazine, regardless if you are a skater or not. And most sensible people know that 411 produces dope, clean, and highly edited videos. so with that in mind, on to the review.
411 Bmx Issue Two is obviously only the beginning of bmx productions for 411, but even so „Issue Two” doesn’t much lack in any area of the quality of the video. In fact, compared to Props Video Mag, I would say 411 is a worthy competetor, considering the setup of the video itself.
Możecie przed dalszym czytaniem zobaczyć Issue 2 i 4 dzięki wspaniałej stronce BmxMovieDatabase
https://bmxmdb.com/companies/192-411

przejdźmy do jakiś konkretów.
Format 411 jest bardzo zbliżony do Propsa. Bliźniacze są stałe punkty programu takie jak relacje z zawodów, bio, day in the life. Ale 411 wprowadzał własne nazewnictwo jak i pare nowości.

intro– wiadomo. Ale tutaj zawiera też opisowe streszczenie przez hosta materiału zawartego w odcinku lub nachalną reklamówkę Fit-a na sam początek , tak „po znajomości”, ale nie uprzedzajmy faktów!
chaos– prawdopodobnie inna nazwa „mixu“ czyli luźnych klipów gościnnych riderów
day in the life– oczywistość- cały dzień z życia ridera zawierający nie tylko jazdę,ale i „szare“ życie
road trip– relacja z wyjazdu danej ekipy
spot check– relacja z danej miejscówki
rookie– part „żółtodzioba”
contest– relacja z danych zawodów
profile– czyli bio, part jednego ridera
main event– tutaj event to niekoniecznie zawody ,ale np premiera filmu czy inne „pokazówki“
wheels of fortune– tutaj nie wiem do końca, z nazwy mozna wywnioskować że to part „młodego obiecujacego ridera u progu profesjonalnej kariery“. Jeżeli ktoś wie czym to było, dajcie znać!

Właśnie, host. Host czyli konferansjer,prezenter, choć chyba w przypadku 411 najlepiej pasuje wodzirej 🙂 Na hosta 411 został wybrany Robbie Morales. Robbie bardzo barwna postać, znany ze swojego humoru, klaunowania, ale dla mnie nieco irytujący gość. Nie wiem czemu robi na mnie wrażenie gburowatego „ziomka“ który wszystko wie,wszystkich zna. Może i wie, ok, ale wydaje sie przesadnie sie z tym eksponować. Dodatkowo jest słusznej postury co od razu stawia przed oczami archetyp „handlarza Grubasa“ który nawija nam makaron na uszy. Jednak nie można mu zarzucić dużego wkładu w bmxa. Pomijając wczesne lata i pewne sukcesy sportowe- to że on powołał Culta (przy wielkim szumie i kontrowersjach) pewnie wiecie, ale właściwie po co wtedy była ta wrzawa, skoro Fit też był w sumie jego…

Robbie Morales, zdjęcie profilowe z Filmweba. Na prawdę podziwiam gościa który zadaje sobie trud katalogowania filmów bmxowych na filmweb.pl, a potem także dodawanie zdjęć „aktorów” :O

Co do samego materiału, to nie ma sie czego uczepić. Dobrze nagrane, niczym nie wybija sie ponad, ani nie odstaje od Propsów. Za to widoczny jest brak losowego „zagadywania“ riderów na imprezach co uskutecznia Crandall w Propsach. Przy braku tego elementu docenia sie jego obecność u przeciwnika.

Szata graficzna schludna,choć dość minimalistyczna, do tego garść prostych animacji. Warto zaznaczyć że samo 411VM. ma bardzo fajne logo

„co to jest AIIVM KROPKA?” – Matiz,2002r

All in all, it’s not the best video I’ve ever seen, but there’s so much different stuff in each issue that 411VM is definitely worth checking out.

Bardzo ciekawe są drobne sygnały pozostawione w necie,że coś było nie tak z 411 BMX. W opisie filmu na BmxMovieDatabase możemy przeczytać

  The fourth installment of the 411’s ill fated BMX magazine.

ill fated- unlucky and unsuccessful, often resulting in death
(pechowy, feralny, „naznaczony chorobą“)

Zapewne jest to napisane lata później, gdy autor już wie jak to sie skończyło, ale sformułowanie ill-fated dodaje dramatyzmu 🙂

Mamy też cierpkie słowa Briana Tunneya dzięki nieocenionemu 23Mag:
Brian Tunney, www.expn.com, february 2009: Brian Castillo bow-legged table cover; the cover that basically told everyone in BMX, „411 doesn’t know what they’re doing.” I mean, we all know Castillo can lay a proper tabletop any day of the week in his sleep. Well, everyone except 411 knew.

tłum: okładka z Brianem Castillo który robi paskudnego tabletopa. Okładka w sumie powiedziała wszystkim w świecie bmx „411 nie wie co robi“. W sensie- wszyscy wiemy że Castillo potrafi zrobić porządnego tabletopa nawet przez sen. Cóż, wszyscy poza 411…“
Widać nadejście gracza z poza sceny nie pozostało bez odzewu i naturalnie postawiło go na celowniku do punktowania. A trzeba przyznać, że w tym przypadku Brian ma racje, ktoś pokpił sprawe ze zdjęciem okładkowym. Tym bardziej, że ten niepozorny, mały Brianek jednak siedzi w temacie dłużej niż większość z nas jeździ na 20″

Brian Tunney

a tabletop faktycznie „kanciaty”

No i… fajnie sie to ogląda. Na pewno nie ma wstydu. Ale jakoś mam wrażenie… może troche czuć, że było to nagrywane pod batem korporacyjnego molocha…. no właśnie…

Dlaczego zatem nie utrzymał sie dłużej na rynku? Powodów zapewne było kilka ,ale ile byśmy ich nie podali, to koniec końców i tak dochodzimy do pieniędzy. Format videomagazine, tym bardziej w czasach gdy przesyłanie dużych plików to była melodia przyszłości, generował spore koszty. Nawet jeżeli nie nagrywa tego sam „twórca“ we własnej osobie, to zapewne osoba oddelegowana z pobliskiego miasta też musi kawałek dojechać, a i pasowało by odpalić coś za- trzeba wyraźnie zaznaczyć- stosunkowo odpowiedzialną i niekiedy wyczerpującą robotę. Szczególnie jeżeli mówimy o nagrywaniu zawodów. Zresztą sami często biegamy za kumplami z kamerą więc chyba każdy wie o co chodzi. No i nie mamy wpływu na jakość materiału dostarczonego przez podwykonawcę… nie wspominając o wysyłaniu go pocztą.

Nie bez znaczenia jest też pozycja konkurencji czyli Propsa, który miał już oddaną bazę fanów, jak i -co ważniesze- osób które miały wykupioną prenumeratę. Pewnie byli ludzie którzy zdecydowali sie na zakup obu zinów,ale można domniemać iż była ich garstka.

No i jest jeszcze jedna, chyba najważniejsza sprawa- jeżeli pogrzebiecie odpowiednio głęboko okaże się, że 411 było tylko marką w korporacyjnym modelu przedsiębiorstwa. 411 skate, 411 bmx ,411 surf. 411 board, 411 motocross, mógłbym tak wymieniać aż dojdę do 411 extreme fingerboard video magazine.Jakiś Gruby Łysy Pan w dyrekcji zwęszył interes w produkcji filmów o tematyce sportów ekstremalnych, ale przesadził i próbował usiąść na każdej gałęzi. A jak wyszło to już sami wiemy- przetrwał tylko wariant deskorolkowy, którego (w klasycznej numeracji) powstało 67 odcinków. Edycji bmx respirator wyłączono po 5 wydaniach. Chyba wszystko sprowadza sie do problemu który porusza FBM w słynnym „Manifescie“

słynna reklama Fbm-a „Manifest” (wersja skrócona na potrzeby artykułu!)

Tylko że w tym wypadku Żmija sama zrezygnowała, bo jednak sie nie opłacało (mój domysł)

więc może i lepiej że wyszło jak wyszło?

A może nie? Jakby nie patrzeć wszystko łączy Transworld. Nie chce tutaj popełnić zbyt daleko idącej dedukcji ,ale po pewnym czasie na okładkach „naszego“ rowerowego RideBmx zaczął sie pojawiać dopisek Transworld… a Josh Friedberg jest wypisany nawet w creditsach bmxowego 411. Dziś po latach gdy 411VM już nie istnieje, wklepanie adresu skutkuje … przekierowaniem na Transworld Skateboading.net! Troche to skomplikowane, śledztwo redaktorskie zaszło za daleko ,ale czyżby gdyby nie ten przysłowiowy Fat Bald Men i jego piniondze prawdopodobnie nigdy nie powstały by ikoniczne Insight, Turbulence czy Drop The Hammer?

Ryży z CSI byłby dumny. Wróćmy na ziemię. Sam fakt zaistnienia konkurencji na tym polu dla nas koniec końców same plusy. Z nadużywanym przeze mnie określeniem „walor dokumentalny“ na czele. Wtedy nikt tak o tym pewnie nie myślał ,ale większość riderów uwiecznionych na filmie zapewne jest już na rowerowej emeryturze, lub poświęca sie innym aktywnościom których byście sie po nich nie spodziewali (jak np Brian Terada!)
Film zawsze będzie bezcenny, a już w szczególności relacje z zawodów, które właśnie wtedy były domeną videomagazynów. Rywalizacja potrafi dodać skrzydeł riderom, żeby wspomnieć pierwszy z brzegu segment „Toronto Metro Jam 05„  z Propsa, gdzie ciężko nadążyć za wydarzeniami na ekranie. No a tak apropo dokumentalności- możecie zobaczyć sobie waszego ulubieńca Garetta Reynoldsa z mlekiem pod nosem 🙂

„jeszcze nie wiecie, że za 5 lat skopie wam du*ska”

Zakończmy. Jakiekolwiek by nie były zakulisowe losy to trzeba podziękować twórcom za ich robotę.

Matiz

 

p.s podkreślone fragmenty tekstu zawierają linki

No Replies to "411VM. -czyli dwóch nie zmieści sie na jednym tronie"

    Leave a reply

    Your email address will not be published.